Cześć! Z tej strony Dorota Traczyk, a Ty słuchasz podcastu „O rozsądnym podejściu do zdrowego odżywiania”. Dieta? To tylko dieta. Zapraszam na dzisiejszy odcinek z serii w krzywym zwierciadle poświęconej zaburzeniom odżywiania. 


Dzisiaj postanowiłam, że nagram Wam odcinek dotyczący aktywności fizycznej w zaburzeniach odżywiania numer 2. Cieszę się, że podejmę ten temat, ponieważ wiele osób czeka na drugi odcinek w tym temacie, który będzie bazował, dotyczył tych rzeczy, które Was bardzo interesują. Czyli co ja właściwie mam zrobić? Chciałabym, aby z Waszą pomocą ten odcinek był odcinkiem bardzo praktycznym. Ale praktycznym będzie wtedy, kiedy to, co ja Wam przekaże, zaczniecie wdrażać. Jeżeli dotyczy Was problem nadmiernej aktywności fizycznej w zaburzeniach odżywiania – czy w ogóle nadmiernej aktywności fizycznej – która ma podłoże bardziej psychologiczne, czyli boicie się przestać, daje Wam to bardzo dużo satysfakcji z pewnością, tego nawet nie chcę podważać. Natomiast wiecie, że to wynika z pewnego rodzaju problemów. Dzisiaj, kontynuując ten odcinek pierwszy, chciałabym powiedzieć: Co robić? Podać parę faktów, które powinny pomóc Wam przekonać się do tego, aby aktywność zacząć redukować. Chciałabym, aby ten odcinek był kontynuacją tego poprzedniego, w którym skupiałam się na zarysie tego problemu. Chciałam Was trochę wprowadzić w ten temat, bo wiem, zdaję sobie sprawę, jak bardzo trudna jest zmiana nawyków związanych z aktywnością fizyczną w zaburzeniach odżywiania. Niejednokrotnie spotkałam się z sytuacją, że było to dużo cięższe aniżeli zwiększenie zawartości energii w diecie. To jest bardzo istotne i myślę, że część z Was się ze mną zgodzi. Przejdźmy do dzisiejszego tematu. 

Opowiem Wam o tym z czym spotykam się najczęściej wśród podopiecznych, ale także osób, które do mnie piszą na Instagramie, które pytają o aktywność fizyczną. Czy muszą z niej rezygnować, bo ona daje im poczucie bezpieczeństwa, ona pomaga im zwiększać energię w diecie, pomaga testować różne produkty. Ponieważ daje poczucie, że coś kontrolujemy, w jakiś sposób kompensujemy wprowadzane zmiany, które budzą w nas lęk. Przykro mi to mówić, a jednocześnie wiem, jak bardzo to jest potrzebne – i z tej strony nie jest mi przykro – bo wiem jak bardzo jest to potrzebne i jak przede wszystkim – w związku z tym, że to jest potrzebne – to jest to skuteczne. Mianowicie prawda jest następująca:

Nie da się przeskoczyć redukcji aktywności fizycznej, jeżeli chcemy wyjść z zaburzeń odżywiania,

Bo w momencie kiedy one pojawiają się w nasilonej wersji, w celu kompensacji zwiększanych kalorii – to nic się nie zmienia. To jest bardzo istotne, ponieważ pokazuje nam, że nie ma drogi na skróty.

Jeżeli chcesz wyjść z zaburzeń odżywiania, to musisz zacząć więcej jeść, musisz zredukować aktywność fizyczną.

Bez tego nie ma szans, nie ma bata. Nie ma takiej siły, która nagle sprawi, że magicznie wyzdrowiejesz. Ja rozumiem, że przychodzą takie pomysły do głowy, ponieważ jasne, że chcemy to zrobić, aby to było najprostsze, to jest zrozumiałe. Zwłaszcza, że mózg w stanie niedożywienia będzie szukał miliard przyczyn, aby nie zmieniać nic z dietą, aby iść po linii najmniejszego oporu i nie męczyć się za bardzo z przeskakiwaniem wszystkich wyzwań. Natomiast to jest wyzwanie i trzeba je podjąć, aby coś zdziałać.

Co zrobić, aby poradzić sobie z tym problemem?

Ja wiem, że Wy wiecie, ale czekacie aż ja to powiem. Ale niestety, bądź stety, bo dla niektórych osób to jest chwila wytchnienia: Uff, nie muszę tego kontynuować. Nie muszę ćwiczyć, jeżeli nie mam ochoty.  Nie muszę ćwiczyć wtedy, kiedy nie nadążam z regeneracją. Natomiast dla drugiej grupy osób będzie to: No nie, wiedziałam, że ona to powie, wyłączam ten podcast, nie chcę tego słuchać, bo ja nie jestem w stanie zrezygnować z aktywności fizycznej, nie teraz. To mi pomaga. Albo robię kroki w diecie i jednocześnie ćwiczę albo nic nie robię. Jeżeli jesteście w tej drugiej grupie, to jest mi przykro mówić, że niestety, ale nie ma innej drogi. Jeżeli jesteście w tej pierwszej grupie, to bardzo się cieszę, że mogę Wam to powiedzieć, uświadomić, przypomnieć przede wszystkim, bo te rzeczy, które ja mówię, to nie są za bardzo nowości dla Was, bo Wy dokładnie to wiecie. Po prostu potrzebujecie bardzo często przyzwolenia do tego, aby z czegoś zrezygnować, coś zmienić i wprowadzić zmiany w swoje życie. Także mam nadzieję, że Was dzisiaj zmotywuje – jedną jak i drugą grupę – troszeczkę tę drugą grupę uspokajając, ponieważ jeżeli zdecydowaliście się poradzić z zaburzeniami odżywiania, to musimy to wziąć na swoje barki. Pierwszym krokiem, jeżeli Wasza aktywność fizyczna jest bardzo duża, powiedzmy że ćwiczycie codziennie albo kilka razy w tygodniu i zdajecie sobie sprawę, że to jest trochę dużo. Zwłaszcza zdajecie sobie sprawę ze względu na to, że po prostu nie macie sił, mięśnie Was bolą albo czujecie, że ten trening i tak nic nie daje. Robicie to z rozpędu, nie kwestii zdrowotnej, ale przede wszystkim tego, aby spalić kalorie, żeby zasłużyć na jedzenie. Jeżeli to wynika z tego to ja proponuję na początku obciąć – jeżeli czujecie, że jesteście w drugiej grupie osób, dla której to będzie olbrzymie wyzwanie, żeby zrezygnować z aktywności fizycznej od razu – to proponuję, żebyście na początku zrobili jeden duży krok. Czyli po pierwsze zredukowali aktywność fizyczną o 1/3. Wywalili treningi, które robicie z najmniejszą przyjemnością, czyli najprawdopodobniej te, które robicie, kiedy jesteście najbardziej zmęczeni. Chce Was uprzedzić, że w momencie odżywiania organizmu możecie poczuć jak bardzo jesteście zmęczeni i wtedy wykonywanie treningów – tej reszty która pozostanie – staje się bardzo trudna, bo Wasz organizm zacznie się domagać jedzenia i jednocześnie będzie chciał się regenerować. Co sprawi, że ogólnie będziecie się czuli dużo gorzej. Jeżeli dodatkowo do wysokiej aktywności fizycznej – bo to też jest ważne – żeby nie było, że zaraz zaczniecie nadrabiać w jakikolwiek inny sposób. A ja znam mnóstwo sposobów jak to można zrobić. Jeżeli macie sytuację, że dużo trenujecie i myślicie o tym, że: Dobra zrezygnuję o 1/3 z tych swoich treningów już Wam przychodzi na myśl albo jeżeli teraz Wam nie przyszło na myśl to później przyjdzie Wam na myśl. Czyli: No dobra to zwiększę sobie ilość kroków w ciągu dnia. Zacznę więcej chodzić, już nie będę jeździć autobusem, nie będę korzystać z komunikacji miejskiej ani samochodu, po prostu zacznę wszędzie chodzić. To nie jest przecież trening. Dlaczego tego nie robić? Chcę Was od razu uprzedzić, że takie manewry nie prowadzą do wyzdrowienia. Takie manewry prowadzą do tego, że bezsensownie oszukujecie sami siebie, uważacie, że wychodzicie z zaburzeń odżywiania, a to nie jest wychodzenie. To nie jest radzenie sobie z zaburzeniem. A wręcz przeciwnie oszukiwanie samych siebie, mówienie, że: No ja przecież się staram. To po prostu nie działa. Takie podejście niestety nie będzie się sprawdzało.

Natomiast jeżeli jesteście w tej grupie osób, która czuje się już bardzo zmęczona wysiłkiem fizycznym, która ma serdecznie dosyć tego i doskonale wie jak bardzo negatywnie wpływa to na ich organizm, to chcę Wam powiedzieć, że możecie z nich zrezygnować z dnia na dzień. I kiedyś dostałam pytanie, w stylu: Czy to nie będzie za duży szok dla organizmu? Kiedy ja zrezygnuję z dnia na dzień z bardzo wysokiej aktywności fizycznej i zacznę prowadzić bardzo delikatny pod kątem aktywności fizycznej styl życia? Czy mój organizm się nie przestraszny, nie zdziwi, nie zareaguje jakoś negatywnie? I zazwyczaj takie pytania dostaję od osób, które są silnie niedożywione. To też wynika oczywiście ze strachu związanego z tym, że coś się stanie, że to nie będzie bezpieczne, że będę spożywać jedzenie na które „nie zasłużyłem”. Oczywiście to nie chodzi o to, że na jedzenie trzeba zasłużyć aktywnością fizyczną i chcę, żeby to było jasne. Natomiast wiadomo, że w przypadku kiedy dosyć długo jesteśmy w schemacie, że „zarabiamy na jedzenie” aktywnością fizyczną, to wydaje nam się, że my musimy się ruszać dużo, coraz więcej i więcej, aby zasłużyć na jedzenie. I chciałabym przypomnieć Wam, że

Nie musicie zasłużyć na jedzenie. Wy zasługujecie na jedzenie będąc ludźmi. To jest podstawowa potrzeba człowieka. Jedna z podstawowych potrzeb człowieka bez której inne rzeczy ciężko realizować.

Bez odżywienia organizmu nie jesteśmy w stanie korzystać z pomocy psychoterapeuty. Bardzo wielu moich podopiecznych to mówi, że teraz w momencie kiedy zaczynają czuć się odżywieni – terapia to jest zupełnie coś innego. Wcześniej można było gadać i gadać z terapeutą, ale mózg i tak myślał o jedzeniu. Ciężko jest pracować nad innymi rzeczami, kiedy jesteśmy niedożywieni. Pamiętajcie, że jeżeli jest taka sytuacja, że Wy zaczynacie jeść więcej i jednocześnie zaczynacie zwiększać aktywność fizyczną, to tak jak mówiłam wcześniej – to jest to samo. To jest bez sensu. W Waszym przypadku jest to totalnie bez sensu, ponieważ Wy pozwalacie sobie na jedzenie więcej, ale pod warunkiem, że zaczniecie się więcej ruszać. I jak ma to działać? Niektóre dziewczyny, które chcą wyjść z zaburzeń odżywiania proponują, że: Na początku zróbmy tak, a później ja zacznę zmniejszać aktywność fizyczną, później podbiję kalorie bez dokładania aktywności fizycznej. I ja mówię do tych osób: Ale kogo Ty chcesz oszukać? Co ma to na celu? Odłożyć konfrontację ze strachem? Bo zastanówmy się na logikę: chcemy wyjść z zaburzeń odżywiania, uważam że najlepsza droga jest ta najkrótsza. Najlepsza droga jest taka, gdzie z każdym podejmowanym wysiłkiem – czyli wysiłek na przykład zwiększenie energii w diecie – wysiłek to redukcja aktywności fizycznej. Robimy krok do przodu, czyli robimy krok w stronę tego, aby poradzić sobie z zaburzeniami odżywiania. To po co dodawać niepotrzebne kroki, które nas utrzymują w zaburzeniach odżywiania? Jeżeli ja bym na coś takiego przystała jako psychodietetyk pracujący z taką osobą, to bym przyzwoliła na to, że: No dobra, to dalej sobie trwam w zaburzeniach. I udajemy, że coś robimy, ale my w tym momencie nic nie robimy.

Chciałabym jasno to podkreślić, bo wiele osób tak robi na własną rękę, że zwiększa aktywność fizyczną jednocześnie zwiększając energię. Mogę zredukować aktywność fizyczną, ale czy to nie za dużo kalorii teraz, czy ja powinienem zmniejszyć? Nie, to tak nie działa.

Musimy wziąć pod uwagę – wziąć na barki – i zmierzyć się ze strachem, który wynika z tego, że musimy zwiększyć dostępność energii dla organizmu, aby on był w stanie się regenerować, odbudować się energetycznie. To jest podstawą wychodzenia z zaburzeń odżywiania.

Zatem celem redukcji aktywności fizycznej jest po pierwsze – poradzenie sobie z lękiem, że my musimy zasłużyć na jedzenie. Po drugie – rozpoczęcie odżywiania organizmu, bo niejednokrotnie bardzo wysoka aktywność fizyczna sprawia, że my nie jesteśmy w stanie się odżywić, ponieważ nie jesteśmy w stanie wejść na taki poziom kaloryczny, przyzwolić sobie na to – przynajmniej na początku, jeżeli z zaburzeń odżywiania dopiero zaczynamy wychodzić – aby pokryć zapotrzebowanie. Bo jeżeli wcześniej na dosyć niskich kaloriach uprawialiśmy bardzo dużą aktywność fizyczną, to ciężko nam jest podnieść energetyczność diety 3-4 razy, jeżeli ona jest duża naprawdę. Jest to bardzo trudne. W związku z czym warto jest – jeżeli już zaczynamy wychodzić z zaburzeń odżywiania – wziąć się za to jednocześnie. Zostawienie aktywności fizycznej na koniec będzie skutkowało tym, że będzie nam się wydawało, że już z nami jest wszystko ok, a aktywność to nic takiego. Później okaże się, że okresu nadal nie ma, miesiączki nadal nie jesteśmy w stanie odzyskać, nasz organizm nadal jest troszeczkę przemęczony, że wydaje nam się, że my i tak już tak dużo jemy, obiektywnie nawet dużo tego jedzenia jest, powiedzmy 3000-4000 kalorii, a my nadal nie mamy okresu. Nadal coś jest nie tak. I tak na końcu aktywność fizyczna pozostanie do redukcji. Dzisiejszy odcinek dedykuję dwóm moim podopiecznym, które mają z tym problem i one doskonale wiedzą, że to jest dla nich. Po prostu trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nie ma drogi na skróty. I tak jak z jedzeniem nie ma drogi na skróty, tak i tutaj, nie ma magicznej pigułki, która sprawi, że w jakikolwiek sposób to skompensujemy, że aktywność będziemy uprawiać na taką skalę i tak.

Jednym ze sposobów, którym możemy sobie podziałać wychodząc z nadmiernej aktywności fizycznej – bo nie mówię tylko o ćwiczeniach, ale o aktywności, jako bardzo dużej ilości kroków, skakania, różne są metody dobijania aktywności fizycznej – jest też sposób, który polega na tym, żeby zdać sobie sprawę z tego, kiedy my tak naprawdę jesteśmy tacy nakręceni. Po pierwsze – zdać sobie sprawę czy u nas nadmierna aktywność fizyczna jest przed posiłkiem, czyli musimy dosłownie zasłużyć na to. Czy to jest po posiłku, czy to jest non stop i zacząć to rozpoznawać. Czy czasami nie jest tak, że zjemy i musimy się poruszać, dalej biec, migrować, spalać energię. Jak to wygląda w Waszym przypadku? W momencie kiedy to nazwiemy, to możemy sobie postanowić, że na przykład siedzę pół godziny po każdym posiłku. To jest minimum, od którego zaczynam. Jeżeli naszym problemem jest to, że zjemy i musimy od razu działać, chodzić, biegać, wykonywać treningi, skakania i różne takie. To jest jeden pomysł. Drugi może być taki, że jeżeli mam problem z nadmierną ilością kroków, to najlepszą rzeczą jest to, aby zdjąć głupie liczniki kroków, zdjąć coś co nam przypomina, że my mamy teraz jeszcze kroki dorobić, bo mamy jakiś wymyślony cel. To jest bardzo ważna rzecz. Ostatnio moja podopieczna powiedziała, że jak ona to zdjęła, to poczuła wolność. Poczuła, że w końcu nie musi wypełniać kół aktywności na zegarku. To jest tak pomocne, ale my się oczywiście tego boimy w stanie takiego strachu. Natomiast to jest tak cholernie pomocne, że naprawdę warto to zrobić i to poczuć. Wtedy założyć sobie, że nie będę nadrabiał czegoś na zapas, bo to jest Wasza odpowiedzialność, aby sobie z tym poradzić.

To jest Wasze zdrowie. Jeżeli chcecie wyjść z zaburzeń odżywiania, to siebie nie oszukujcie. Nie szukajcie drogi, którą da się to przechytrzyć – bo tego się po prostu nie da przechytrzyć i to jest fakt.

Poza tym jeżeli uda nam się już zredukować aktywność fizyczną o 1/3, to później dalej ją redukujemy i czujemy, co nasze ciało nam mówi. Bo prawdopodobnie jeżeli jesteśmy silnie niedożywieni, warto będzie zrezygnować z nadmiernej aktywności fizycznej na jakiś czas. Zostać przy spacerach – oczywiście nie 30 tysięcy kroków – tylko mówię raczej o takich 7000-8000 kroków, takim normalnym przemieszczaniu się. Pozwólmy wtedy robić organizmowi swoje, czyli pozwólmy mu się odżywić, wypocząć. Nasz organizm w danym momencie potrzebuje bardzo dużo odpoczynku i prawdopodobnie jeżeli masz problem z nadmierną aktywnością fizyczną, to Twoje mięśnie przez bardzo długi czas nie miały nawet sposobności do tego, aby się w pełni zregenerować. Jeżeli jesteś jedną z tych osób, które mają w normie masę ciała, nadmiernie ćwiczą albo mają lekką nadwagę i widzą, że trenują już bardzo dużo, a ciało totalnie nie reaguje, to zastanówmy się z czego to może wynikać. Bo jeżeli jesteś jednocześnie na restrykcyjnej diecie, to ja się wcale nie dziwię. Warto też zaznaczyć i to jest rzecz, o której rozmawiałam dzisiaj z inną podopieczną, że ciało w trakcie odżywienia reaguje totalnie inaczej na bodźce treningowe, czyli w momencie kiedy już się odżywimy, kiedy dieta już będzie pełnowartościowa i zaczniemy wdrażać ponownie treningi i jednocześnie dawać sobie odpocząć, czyli będziemy trenować ciało, a nie je zajeżdżać – to ciało nam się odwdzięczy. To sprawi, że nasze ciało będzie mogło poprawnie reagować na bodźce treningowe. To jest bardzo istotne, bardzo ważne i to jest to, co z pewnością będziemy doceniać w momencie, kiedy będziemy odżywieni.

Podsumowując chciałabym jeszcze raz powiedzieć, że nie da się przeskoczyć tego, co macie do zrobienia. Musicie zredukować aktywność jeżeli potrzebujecie, a duża część z Was potrzebuje. Zrezygnować na jakiś czas z aktywności fizycznej. Po prostu dać sobie luz. Usiąść na dupie i siedzieć. To jest tak proste. Oczywiście proste jest o tym mówić, a naprawdę łączy się to z cierpieniem wewnętrznym, że: Rany, ja mam teraz siedzieć, jak inni ćwiczą. Naprawdę pomaga oddzielenie się wizualne, bodźcowe od osób, które namawiają do dużej aktywności fizycznej, super zdrowego stylu życia – nie obserwujcie tego, bo to Wam teraz nie będzie pomagać. Wy macie teraz inne potrzeby. Teraz potrzebujecie zająć się sobą, swoim zdrowiem, odżywieniem organizmu – aby żyć w końcu pełnią życia, zacząć z tego życia czerpać. I jeżeli kochacie sport, to za jakiś czas będziecie mogli do niego wrócić, ale już ze zdrowym podejściem, szanując swoje ciało. Bo w tym momencie go nie szanujecie. To nie jest zdrowie, nie jest troska o zdrowie, jeżeli zajeżdżacie swój organizm na niskich kaloriach i dużo trenujecie. Jeżeli jesteście w trakcie wychodzenia z zaburzeń odżywiania i nadal bardzo dużo trenujecie, nawet jedząc więcej. Zadbajcie o siebie, bo Wasze ciało na to zasługuje. Jeżeli chcecie mu pomóc, jeżeli chcecie sobie pomóc – nie ma innego wyjścia, po prostu zacznijcie to robić. Bo to jest bardzo proste, mimo że walka z Waszymi myślami, z głową i tak dalej to będzie walka, wyzwanie, ale chcę Wam dodać sił. Jeżeli zdarzy się, że macie bardzo trudny czas w związku z tym, że macie ochotę się ruszać, wstać i iść biegać, trenować – odpalcie sobie ten odcinek jeszcze raz. Przypomnijcie sobie, napiszcie na kartce jaki jest mój cel i czy to, co ja teraz robię, to przybliża Was do tego celu czy nie? Czy to Wam pomaga w jakimś stopniu czy nie pomaga? Jestem pewna, że wnioski będą jasne – to Wam po prostu nie pomaga.

Życzę Wam wszystkiego dobrego, zdrowia, troski o siebie, o Wasze ciało. Podchodźcie do ciała z szacunkiem i z pokorą, bo ono przez cały czas – gdzie Wy je zajeżdżaliście, non stop limitowaliście mu dostępność energii – to ono non stop było przy Was, zawsze chciało Wam pomóc. Więc teraz pora na Was. Pora na to, żebyście Wy o siebie zadbali i przyczynili się do tego, aby być zdrowszymi, aby dążyć do zdrowia. Wszystkiego dobrego. Pa!


Dziękuję za wysłuchanie kolejnego odcinka podcastu „To tylko dieta”. Mam nadzieję, że znalazłeś w nim coś dla siebie. Jeśli tak, będzie mi miło, jeżeli podzielisz się nim ze znajomymi. Informacje i linki do audycji znajdziesz w opisie odcinka. Jeśli masz pytania, po prostu napisz podcast@dieta-sportowca.pl

Życzę Ci wspaniałego dnia i do usłyszenia. Pa!


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X