Cześć! Z tej strony Dorota Traczyk, a Ty słuchasz podcastu „O rozsądnym podejściu do zdrowego odżywiania”. Dieta? To tylko dieta. Zapraszam na dzisiejszy odcinek z serii w krzywym zwierciadle poświęconej zaburzeniom odżywiania.


Dzisiejszym tematem, który chciałabym omówić jest temat tego, czy Ty myśląc o zaburzeniach odżywiania, pisząc do mnie, słuchając moich podcastów – tak naprawdę jesteś w stanie, który możesz określić jako chęć wyjścia z zaburzeń odżywiania. Mówię o tym dlatego, że zauważyłam, że teraz temat zaburzeń odżywiania robi się bez tabu, mówi się o nim częściej i bardziej otwarcie. Oczywiście to wszystko mnie cieszy, bo zwiększa się świadomość na temat zaburzeń odżywiania, jesteśmy w stanie zobaczyć jak często zaburzenia odżywiania dotykają młode dziewczyny – aczkolwiek chłopaków, mężczyzn też spotykam z zaburzeniami odżywiania. Oczywiście to też jest bardzo poważny temat, ale przede wszystkim dziewczyny. To zjawisko z jednej strony mnie cieszy, a drugiej strony daje mi do myślenia…

Czy faktycznie Ty chcesz wyjść z zaburzeń odżywiania?

Bo oczywiście łatwo jest powiedzieć, że ja chcę wyjść z zaburzeń odżywiania, zwłaszcza że każdy wie, że to nie jest nic dobrego – to jest tak naprawdę piekło i im dłużej to trwa, tym jest bardziej dramatyczne piekło, jest gorzej i jest to oczywiste. Jednak myślę, że warto zdać sobie z tego sprawę. Oczywiście chciałabym, aby każdy z Was odpowiedział na to twierdząco – chcę, tak jestem w stanie dużo poświęcić, że jestem w stanie włożyć w to dużo energii, aby z zaburzeń odżywiania wyjść. To jest odpowiedź, na którą chcę Was namówić, przekonać i tak dalej. Jednak chciałabym poruszyć ten temat z tego względu, że chcę powiedzieć, z czym to się wiąże. Czyli co, jaki stan powinniśmy mieć w głowie, kiedy mówimy, że chcę wyjść z zaburzeń odżywiania, zamknąć ten temat, być w końcu wolna i jest to dla mnie w tym momencie priorytetem. Jest dla mnie ważniejsze niż inne rzeczy, bo wiem jak bardzo zaburzenia odżywiania wpływają na moje zdrowie, funkcjonowanie, życie, szczęście.

Dzisiejszy odcinek dedykuję wszystkim, którzy wahają się, którzy nie wiedzą albo którzy chcą wyjść, mówią że chcą wyjść, myślą o tym, czytają o tym, ale robią jeden podstawowy błąd: chcą wyjść – ok, ale nic nie robią w tym kierunku w praktyce. Mają dużą wiedzę na ten temat, ale nic nie robią w praktyce. Dlaczego? Zacznę może troszeczkę od innej strony, bo jest tak, że faktycznie praktyka jest najbardziej przerażająca. Miałam raz lub 2 razy w mojej praktyce zawodowej – jako już dietetyk współpracujący z osobami z zaburzeniami odżywiania – sytuację, w której przychodziła do mnie osoba, która mówiła, że ona bardzo chce wyjść z zaburzeń odżywiania, ona zrobi wszystko, po czym dostawała moje pierwsze zalecenia. Ja stwierdziłam, że skoro jest taka zdeterminowana, to ciśniemy, póki jest energia, duża motywacja po to, aby jak najszybciej sobie z tym poradzić.

Im szybciej będzie się robiło kroki do przodu, tym szybciej będą tego efekty

Sytuacja była taka, że przez chwilę ta osoba starała się zalecenia uwzględnić, ale to ją przytłoczyło w takim sensie, że zobaczyła w praktyce, co ona musi robić, żeby z zaburzeń odżywiania wyjść. I ten odcinek jest też po to, abyście wiedzieli, że ja staram się mówić o tym w bardzo lekki sposób, aby to było przystępne dla każdego. Mówię o tym lekko, bo jest to dla mnie już temat przerobiony, z którym jestem bardzo mocno oswojona, zwłaszcza że pracuje z takimi ludźmi i łączy się to z tym, że jest to przedstawione w dość lekki sposób, a jak przyjdzie co do czego, to

Aby wyjść z zaburzeń odżywiania musimy włożyć w to olbrzymie pokłady energii.

Rozumiem ten trud, który każdy musi pokonać, przejść, aby  wyjść z zaburzeń odżywiania, bo oczywiście łączy się to z niesamowitym dyskomfortem. Nawet dzisiaj jedna z podopiecznych przesłała mi cytat, z którym absolutnie się zgadzam, który też zawsze umieszczam w tabelkach w toku współpracy, że

„Jeżeli czujesz dyskomfort, to robisz prawdopodobnie w tym momencie coś dobrego, aby z zaburzeń odżywiania wyjść”.

Przechodząc do konkretów, czyli naszego tematu „Czy Ty w ogóle chcesz wyjść z zaburzeń odżywiania?”. To się łączy z tym, że Twoja masa ciała, ciało prawdopodobnie będzie musiało się zmienić. Niekiedy będzie musiało się zmienić bardzo mocno. To jest jedna rzecz, czyli musimy znaleźć coś – poza ciałem – co jest dla nas ważne, szukać wartości w nas w środku, a nie w tym jak wyglądamy – to jest jednak istotny element.

Po drugie – w pewnym momencie musisz oddać kontrolę swojemu organizmowi. Możesz robić to stopniowo, ale musisz cały czas robić kroki do przodu, czyli Ty kontrolę, którą masz tak mocno skupioną wokół jedzenia, ćwiczeń, musisz teraz zacząć powoli oddawać swojemu organizmowi. Bo to on jest przytłoczony od lat, powiązany cały czas rygorystycznymi dietami, ograniczaniem się, rozkazami, że tego nie możesz, to możesz, tutaj nie waż się zjeść przypadkiem więcej od kogoś, bo budzi to od razu oczywiście lęk. To jest bardzo istotny element. Odpuszczenie kontroli jest czymś, co większość osób bardzo mocno trzyma przed zrobieniem kroku do przodu, ponieważ wiążę się on stricte z lękiem przed tym, co będzie, jeżeli przestanę to tak bardzo mocno kontrolować.

Tak naprawdę po drugiej stronie jest to, że nasz organizm będzie to kontrolował za nas. Wyregulowany organizm będzie dawał jasne sygnały, które zatracamy w trakcie zaburzeń, teraz już będzie dawał znać, że: już mi się nie chcę jeść, teraz już mam ochotę jeść, teraz daj mi to, to ja sobie to zjem, nie zabieraj mi tego. I kontrola czyli oddajemy pierwszą rzecz – masę ciała. Druga rzecz – oddanie kontroli naszemu organizmowi i zaufanie mu przede wszystkim.

Zaufanie do siebie trzeba też wyrobić i trzeba – co najważniejsze wychodząc z zaburzeń odżywiania – przyzwyczaić swoją głowę do tego, że znajdujemy się w innej sytuacji.

To przyzwyczajanie wiążę się z dyskomfortem do robienia innych rzeczy, które wcześniej były dla nas przerażające, które budzą olbrzymi dyskomfort i tylko w taki sposób nasz mózg jest w stanie przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Przyjąć nową normę, bo jeżeli przez lata wpajaliśmy naszej głowie, że: to jest złe, ja nie mogę tyle jeść ile podpowiada mi głowa, ja muszę się hamować, ja nie mogę jeść słodyczy, białego pieczywa, czegoś, co zawiera dużo tłuszczu i tak dalej. Więc jeżeli przez 5, 10, 15 nawet 20 lat powtarzaliśmy mu to dzień w dzień, no to jasne, że będzie pojawiał się dyskomfort. Dlatego musimy pokazać mu nową normę, zaprzeczyć temu, wyłapać myśli i mówić, że: tak, ja teraz mogę to jeść, a teraz nie muszę liczyć kalorii. Teraz naprawdę mogę zacząć szukać sygnałów głodu i sytości w organizmie, bo one są na początku bardzo zaburzone i to jest normalne.

Muszę po prostu przełamywać to wszystko, po to, aby przyzwyczaić się, przestawić tor myślenia i odżywić swój organizm.

Będziemy musieli prawdopodobnie jeść więcej niż inni dookoła – co już jest mega dyskomfortem – bo zazwyczaj było pewnie tak, że jadło się mniej niż ludzie dookoła, żeby czuć się komfortowo. Teraz będziemy prawdopodobnie jeść więcej lub dużo więcej i nie wątpić przede wszystkim w to, że organizm nam podpowiada naprawdę dobrze. To jest niesamowicie istotne. Chciałabym, abyście z dzisiejszego odcinka zapamiętali to, że

Tak naprawdę trzeba podjąć decyzję, że ja – nawet jeżeli będę czuł olbrzymi strach, bo będę czuł olbrzymi strach – będę przeciwstawiał się temu, co mnie hamuje.

I to jest decyzja, jeżeli chcę wyjść z zaburzeń odżywiania. To jestem w stanie poświęcić, swoją obecną sylwetkę – zmienić masę ciała. Jestem w stanie puścić kontrolę i uwierzcie mi, nawet jeśli czujecie, że nie jesteście w stanie, to z czasem będziecie, jeżeli zaczniecie powoli to zmieniać. Jeden sposób jest taki, żeby rzucić się na głęboką wodę – to jest mój ulubiony sposób. Sama z resztą tak u siebie robiłam i u wielu podopiecznych to robię. Inny sposób jest taki, żeby robić to etapowo. To też robię, jednak z mniej więcej połową osób, czyli niektórzy wolą się rzucić na głęboką wodę, a niektórzy wolą robić to stopniowo, ale nawet jeżeli robimy to stopniowo, to musimy to robić bardzo konsekwentnie. Boimy się jakiegoś produktu – powiedzmy boimy się Skyra o smaku owocowym, z dżemikiem – przeraża on nas, boimy się, że ten produkt jest wysokoprzetworzony, nieczysty i tak dalej. I po prostu się go boimy, włączamy go jednego dnia, budzi nasz lęk, ale ok, zjadłem go i nic się nie stało. Spoko, może nie jest taki najgorszy, ale mam w głowie, że on jest złym produktem. Po prostu nie pasuje do mojej super idealnej diety i co zrobić? Jak myślicie? No zjeść go ponownie i najlepiej nie czekać na to kolejny miesiąc czy dwa, tylko zjeść go ponownie następnego dnia. Jeżeli jest to za duże obciążenie to na drugi dzień, ale później znowu też na drugi dzień. Regularnie go włączyć do jadłospisu, po to, żeby przestał się wydawać dziwnym produktem, niesamowicie niezdrowym i tak dalej. To dotyczy każdego produktu, każdego strachu. Wiadomo, strachy są większe i mniejsze, ale u niektórych tego typu elementy wywołują naprawdę paraliżujący strach. Ja jestem w stanie to jak najbardziej zrozumieć. Także konsekwencja, aż nasz mózg stwierdzi, że Skyr owocowy nie jest zły, jest to normalne jedzenie, takie jak Skyr naturalny, jak zwykły naturalny jogurt zmieszany z owocem. Pamiętajcie, że

Organizm po zaburzeniach odżywiania ma dużo większe potrzeby niż organizm, który nigdy wszystkich restrykcji nie przeszedł.

 Tyle na dziś. Dziękuję Wam słuchacze mojego podcastu. Zapraszam Was serdecznie na kanał na YouTube, ponieważ może będzie Wam wygodniej oglądać mnie w momencie, kiedy mówię. Za to jeżeli słuchacie mnie na YouTube – zapraszam Was też na Spotify i na Instagrama, na którego wrzucam czasem krótkie przemyślenia. Dajcie znać jak się Wam podobało. Moi drodzy piszcie do mnie. Piszcie na Instagramie, jeżeli macie jakieś pytania, wątpliwości, ja chętnie będę na nie odpowiadać, bo wiem jak bardzo potrzebna jest też konsekwencja w przypominaniu sobie, co jest dla nas najważniejsze – a najważniejsze jest zdrowie i zdrowie bez zaburzeń odżywiania. Dzięki Wam za dzisiaj, pozdrawiam Was serdecznie i życzę przemiłego dnia. Do usłyszenia.


Dziękuję za wysłuchanie kolejnego odcinka podcastu „To tylko dieta”. Mam nadzieję, że znalazłeś w nim coś dla siebie. Jeśli tak, będzie mi miło, jeżeli podzielisz się nim ze znajomymi. Informacje i linki do audycji znajdziesz w opisie odcinka. Jeśli masz pytania, po prostu napisz podcast@dieta-sportowca.pl

Życzę Ci wspaniałego dnia i do usłyszenia. Pa!


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X